Nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o nowości od naszych przyjaciół z japońskiej grupy Moon In June. Sewohayami to odrębny singiel, nie zapowiadający nowego wydawnictwa.
https://mooninjune2.bandcamp.com/
https://twitter.com/mooninjunetyo
Nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o nowości od naszych przyjaciół z japońskiej grupy Moon In June. Sewohayami to odrębny singiel, nie zapowiadający nowego wydawnictwa.
https://mooninjune2.bandcamp.com/
https://twitter.com/mooninjunetyo
Wspominając ostatnio o udziale L’Rain w albumie Tashy, wyraziłem nadzieję na rychłą premierę solowego materiału Tajy Creek i moje życzenie spełniło się bardzo szybko. Dzisiaj brooklyńska producentka podzieliła się nowym singlem, zatytułowanym, soulless cycle. Jest to pierwsza piosenka z nowego albumu, następcy jej przełomowego I Killed Your Dog z 2023 r. Fata Morgana zapowiedziana jest na 14 sierpnia, znajdzie się na nim trzynaście utworów.
https://www.facebook.com/LRain000
https://www.instagram.com/turrelljames
Sarah Davachi - moja nowa niespodziewana followerka na Bluesky i Instagramie - ogłosiła wczoraj szczegóły swojego nowego albumu. Jest to pierwsze pełnoprawne wydawnictwo Sary od czasu The Head As Form’d In The Crier’s Choir z 2024 r, które promowała, kiedy widziałem ją w zeszłym roku na Kodach. Kompozycje zawarte na The Will Of Tongues mają łącznie ponad dwie godziny – jak możemy przeczytac na Bandcampie, jest to „pięć nowych kompozycji solowych na historyczne organy piszczałkowe (nagranych w USA, Kanadzie i Holandii), suita trzech utworów chóralnych, zbiór “interludiów” na różne zespoły mikrotonowe (struny, instrumenty dęte blaszane, instrumenty dęte drewniane) oraz długi utwór kameralny na trio smyczkowe, organy i taśmę”. Całość ukaże się 28 sierpnia. Zapowiedzi towarzyszy pierwsza ujawniona, chóralna kompozycja.
https://bsky.app/profile/sarahdavachi.bsky.social
https://www.facebook.com/sarahdavachimusic
https://twitter.com/sarahdavachi
https://www.instagram.com/sarahdavachi
Wspominałem w recenzji Kodów, że chciałbym, aby termin festiwalu trochę bardziej łączył się z większą ilością premier nowego materiału w tym samym czasie, tak jak w 2025. Można powiedzieć, że Jonny Nash i Tomo Katsurada wyszli tej prośbie naprzeciw. W piątek ukazał się drugi singiel ze wspólnego albumu muzyków, At The Emerald Pool. Wydawnictwo ukaże się 2 lipca.
https://www.instagram.com/melodyastruth/
https://www.instagram.com/bootlegbunny/
Marina Yozora zadebiutowała na Mavoy Music w październiku z Touché. Nowy singiel Japonki został wydany w piątek. Jak tłumaczy songwriterka, Snow Heat jest “zainspirowane wspomnieniem retrospekcji, które miałam, kiedy spotkałem kogoś na krótko i poczułem coś silnego, czego nie potrafię dobrze opisać. Pozostało we mnie jak iluzja. Piosenka opowiada o silnym uczuciu, do którego powróciłem, a nie o samej historii. Chciałem, żeby słuchacze najpierw doświadczyli tego napięcia na swój własny sposób, bez zbytniego ukierunkowania wizualnego.”
https://marinayozora.bandcamp.com/
https://www.facebook.com/marinayozora
https://twitter.com/marinayozora
https://www.instagram.com/marinayozora/
Kilka tygodni na Bandcampie pojawił się nowy utwór Mint Julep. W weekend zadebiutował na streamingu. Nagranie nie promuje większego wydawnictwa.
https://www.facebook.com/mintjulepmusic
https://instagram.com/mintjulepmusic
Brakowało mi nowej muzyki Jorjy Chalmers. Artystka jest wciąż związana z labelem Italians Do It Better, ale na następcę świetnych albumu Human Again i Midnight Train musimy jeszcze poczekać. Principles Of Lust pochodzi z wydanej w zeszłym tygodniu składanki Fruits Of Eros - Pleasures Of The Flesh - i jest, jak słusznie już zauważył Pop Goes The Blog, coverem piosenki wykonywanej w oryginale przez… Enigmę.
https://www.facebook.com/jorja.chalmers/
https://twitter.com/jorja_chalmers
https://www.instagram.com/jorjachalmers/
To pierwszy post na naszych łamach dla Fauzia (nie mylić z z artystką o scenicznej nazwie Faouzia), londyńskiej producentki związanej z NTS. Artystka współpracowała już między innymi z Kelelą i Duvalem Timothym, a także występowała jako support dla Patti Smith, ale jej najnowszy singiel Without Me krąży na obrzeżach dream popu, jangle popu i shoegaze. Piosenka pochodzi z EP I Was Here For A Moment, która ukaże się 17 lipca.
https://www.twitter.com/itsFAUZIA
https://www.instagram.com/fauzia.1/
Prawie przegapiłem nowy singiel chwalonych już przeze mnie Biatlón. Morning Star zostało wydane 29 maja, a więc wtedy, kiedy koncentrowałem się na festiwalu. Jest to kolejna bardzo udana piosenka zespołu.
https://www.instagram.com/biatlonband/
Kiedy zobaczyłem tą piosenkę na Reddicie, przypomniałem sobie, że nazwa duszno nie jest mi obca - zespół obserwuje mnie na Instagramie! Nie słuchałem ich jednak wcześniej. Początki grupy wiążą się z postem w grupie na Facebooku trzy lata temu, w tym samym roku ukazała się EP Washed Ashore, a w listopadzie premierę miał debiutancki album okruszki. Żółte tapety to pierwszy singiel wydany w tym roku.
https://www.facebook.com/zespol.duszno/
https://www.instagram.com/_duszno/
Japońskie shoegaze odkrywam zwykle na dwa różne sposoby-– albo w serwisie Every Noise At Once, albo na jednej z obserwowanych przeze mnie playlist Spotify. Hammersmark – zespół czerpiący zapewne nazwę z twórczości Tarantino – znalazłem w drugim z tych miejsc. Grupa wywodzi się z Osaki, Unnamed Memory pochodzi z ich nowej EP Headland Park.
https://www.instagram.com/hammersmarkband/
Nowe nagranie Bluhm tryska synth popową energią. Ten singiel kontynuuje świetną passę zespołu w tym roku i z miejsca zalicza się do moich ulubionych piosenek wydanych przez duet.
https://www.instagram.com/bluhmtheband/
Bardzo podobał mi się tegoroczny album Keep Shelly In Athens, V, a w czwartek projekt zaskoczył mnie wydaniem pierwszego w ich dyskografii nagrania w języku hiszpańskim. Gościnne wokale w De La Oscuridad zapewnia Ana Cabrera.
https://www.facebook.com/keepshellyinathens/
https://twitter.com/keepshellyinath
https://www.instagram.com/keepshellyinathens/
https://keepshellyinathens.bandcamp.com/
https://bsky.app/profile/keepshellyinathens.bsky.social
Gayance obserwuje mnie na Twitterze i Bluesky, ale widzę, że nie miałem jeszcze sposobności poświęcić producentce własnego postu! Aïsha Vertus ma korzenie haitańskie, pochodzi z Montrealu, ale od niedawna mieszka w Lizbonie, w swojej muzyce łączy jazz, elektronikę, muzykę afrykańską, kreolską i latynoską. Jej pseudonim oznacza w języku haitańskim „pełnię radości”. Najnowszy singiel Liberation Lullaby ukazał się w czwartek.
https://bsky.app/profile/gayance.bsky.social
Muzyka publikowanej już przeze mnie Japonki Sary Wakui balansuje na granicy wielu gatunków - jazzu, elektroniki - ale jej nowy utwór 氷 bliższy jest R&B. Tytuł piosenki oznacza „lód”, nagranie nie promuje nowego wydawnictwa.
https://www.instagram.com/donwaku
https://www.instagram.com/niasmithy/
Oczywiście muszę zamieścić wspólne nagranie dwóch bardzo promowanych przeze mnie artystek R&B/soul - Nao Yoshioki i Jamili Woods. W Safe Place piosenkarki wspomógł także producent Peter CottonTale. Yoshioka ogłosiła niedawno, że jej nowa płyta Self ukaże się w sklepach i na streamingu 17 lipca.
https://www.facebook.com/naoyoshiokasweetsoul/
https://twitter.com/NAO_WORLDWIDE
https://www.instagram.com/nao_yoshioka/
https://www.facebook.com/jamilawoodsofficial
https://twitter.com/jamilawoods
https://www.instagram.com/jamilawoods
Ale znakomita jest płyta Sparklmami! Artystka jazzowo-soulowa z Teksasu, związana obecnie ze sceną Chicago, wydała bez wątpienia jeden z najlepszych debiutów roku. In This Body jest naszą obecną Płytą Tygodnia.
https://www.instagram.com/sparklmami/
Kolejny świetny singiel od Ibeyi, jeszcze lepszy od Aset. Album Offering zaplanowany jest na 26 czerwca.
https://www.facebook.com/Ibeyi/
https://www.instagram.com/ibeyiofficial/
Nowy singiel Ganavyi ponownie utrzymany jest w bardziej akustycznych klimatach, niż eksperymentalnego jazzu, z którym kojarzy mi się wokalistka, ale tym razem nagranie nie jest wykonywane po angielsku. Utwór powstał we współpracy z Jahnavi Harrison, podczas jednej z jej wizyt w studiu w Berlinie i nagrany został w ciągu godziny. Ganavya zaczyna grając na ukulele, następnie artystki zaczynają śpiewać razem, i dołącza do nich także Shahzad Ismaily na gitarze. Nagranie jest oparte o dwa klasyczne utwory poetyckie – Jahnavi wykonuje wiersz piętnastowiecznej poetki Rupy Goswamiego, a Ganavya dwunastowieczny wiersz Santa Dnyanesvara. Efektem jest jak zwykle magiczny utwór.
https://www.facebook.com/ganavyasmusic/
https://www.instagram.com/ganavya/
https://www.facebook.com/jahnavimusic/
https://www.instagram.com/jahnavi_harrison/
Charlotte Dos Santos zapowiada, w jej słowach, „nowy rozdział”, ze świeżym kawałkiem Roses. Piosenka, która powstała we współpracy z producentem Joelem Danellem, dotyka tematu przemijającej miłości, niczym wspomnienie. Charlotte gra na wszystkich instrumentach klawiszowych w utworze.
https://www.facebook.com/CharlotteDosSantosmusic
https://twitter.com/charlottedossan
https://www.instagram.com/charlottedossantos_
Spodziewałem się, że będę dziś odpoczywać po bardzo aktywnym zeszłym tygodniu i pierwszej połowie tego, nie mogę się jednak powstrzymać przed dwoma szybkimi postami o artystkach R&B/soul często pojawiających się na Mavoy Music. Sipprell gościła na blogu w kwietniu, dziś ukazał się nowy singiel. Na razie nie wiadomo, kiedy ukaże się jej nowy album - następca Peace In The Madness z 2023 r.
https://www.facebook.com/SIPPRELLmusic/
https://twitter.com/sipprellmusic
https://www.instagram.com/sipprellmusic/
Świetnie było wrócić w zeszłym tygodniu na festiwal KODY, jedną z dwóch dum naszego miasta, którym poświęcam większą uwagę na blogu (drugą są oczywiście Inne Brzmienia, do których pozostał miesiąc). O Kodach piszemy po raz trzeci, z edycji jestem bardzo zadowolony i muszę ponownie polecić ją czytelnikom spoza Lublina - tym bardziej, że ja i Kordian Kuczmazauważyliśmy, że bardzo niewiele osób uczestniczy, jak my, w całej edycji. Choć w programie było może mniej znanych nazwisk, niż choćby w 2025 r, odkryłem bardzo dużo nowej muzyki.
Wspominałem już, że festiwal odbywa się w różnych lokalizacjach na terenie miasta, w poprzednich latach były to między innymi kościół I klasztor Dominikanów, Centrum Kultury i Galeria Labirynt, ale w tym roku festiwal ponownie się przeprowadził i niemal całość programu została zaplanowana w sali koncertowej Polskiego Radia Lublin, nazwana nazwą Budki Suflera. Pomimo tego, że kiedyś niewiele brakowało, abym sam był związany z Radiem Lublin, nie byłem jeszcze nigdy we wnętrzu budynku - jest to duża sala, prawdopodobnie odpowiedniejsza do organizacji wydarzenia niż dotychczasowe lokalizacje. Festiwalowi towarzyszyło przedstawienie teatralne w Teatrze Starym, w którym ostatecznie nie mogłem wziąć udziału. Zgodnie z tradycją, jeden dzień (tym razem ostatni, niedziela) był bezpłatny i koncerty tego dnia odbywały się w muszli koncertowej Ogrodu Saskiego, należącej do organizatora festiwalu, Ośrodka Rozdroża, bez kontroli biletów.
CZWARTEK
Pierwszy występ podczas pierwszego dnia muzycznego (teatr odbył się w środę) prezentował muzykę litewskiej kompozytorki Egidiji Medekšaitė, absolwentki angielskiego Durham University, litewskiej Akademii Muzyki i Teatru i Akademii Muzycznej w Stuttgarcie. Biografia zaprezentowana przez festiwal podkreślała jej „tkacki” charakter, wykorzystywanie powtarzających się wzorów (progresji wysokości lub czasu trwania, procedury numerologiczne), sugerując, że może mieć to związek z tym, że Medekšaitė studiowała także wzornictwo przemysłowe. Nie jest to z pewnością muzyka matematyczna, ale w moim odczuciu mroczniejsza niż mógłby sugerować jej opis. W czwartkowy wieczór utwory Medekšaitė zostały wykonane przez część muzyków wchodzących w skład warszawskiego kolektywu The Hashtag Ensemble, a także członków trio Flow Unit: skrzypaczkę Annę Kwiatkowską, wiolonczelistę Mikołaja Pałosza i pianistę Adama Kośmieję. Kwintet smyczkowy (Kwiatkowska, Pałosz, Aleksandra Demowska-Madejska, Magdalena Kordylasińska-Pękala, Marta Piórkowska) rozpoczął wydarzenie, grając wspólnie ze słyszanym w tle dronem, później do grona muzyków dołączyli także akordeonista Paweł Janas i wreszcie Kośmieja.
PIĄTEK
Nie mam żadnych zdjęć z występu norweskiej formacji Supersilent, ponieważ przed rozpoczęciem tego koncertu zostało wyraźnie podkreślone, że muzycy nie życzą sobie fotografowania ani nagrań. Trio w swojej muzyce kombinuje free jazz, elektronikę, post rock - ich twórczość jest improwizowana i tworzona podczas performance’u. W skład projektu, w obecnym kształcie od 2009 r, wchodzą Arve Henriksen (wokal, trąbka, elektronika), Ståle Storløkken (klawisze, elektronika) i Helge Sten (elektronika). Dla mnie ten występ był zbyt hałaśliwy - był pierwszy, z którego wyniosłem mieszane odczucia. Kolejna tego dnia, dużo bardziej znana reprezentantka Skandynawii, wypadła moim zdaniem znacznie lepiej.
Ogłoszenie Jenny Hval było dla mnie dużym zaskoczeniem. Festiwal nie ma headlinerów w klasycznym rozumieniu tego słowa, Hval występowała w połowie wieczoru, i towarzyszący imprezie marketing nie koncentrował się nawet na promocji jej udziału. Nie sposób jednak zaprzeczyć, że Norweżka jest zdecydowanie najbardziej znana ze wszystkich artystów występujących w tym roku. Songwriterka gościła oczywiście na naszych łamach wielokrotnie (chociażby z zamykającym jej set, moim ulubionym, Ashes To Ashes, nie będącym coverem Bowiego), rozważałem też w przeszłości zobaczenie jej na katowickim Ars Cameralis (gdzie zresztą powróciła w zeszłym roku). Nie przewidywałem jednak podziwiania jej na żywo w mieście, w którym mieszkam - i to był znakomity koncert, na pewno jeden z highlightów tej edycji (obok Ale Hop, Hatis Noit i występów w niedzielny wieczór). Hval skupiła się na muzyce z jej zeszłorocznego albumu Iris Silver Mist, wspomagając się podczas występu… peruką pieszczotliwie nazwaną „Lillian”, a także długą kotarą, która przykryła publiczność podczas jednego z utworów, dodając mistycznego charakteru temu koncertowi.
SOBOTA
Powinienem wspomnieć o moim głównym rozczarowaniu tej edycji, czyli licznych poślizgach, bo nie przypominam sobie tego w zeszłym roku. Niemal każdy koncert w sali radiowej był opóźniony o 15 do 30 minut. Mam wrażenie, że ramówka nie została dopracowana i być może pomiędzy występami powinny być zaplanowane większe przerwy i/albo pierwszy występ powinien być wcześniej. Sam byłem zawiedziony, że straciłem bezpośrednie połączenia komunikacji miejskiej, i podejrzewam, że dla dojeżdżających było to jeszcze bardziej skomplikowane. Mam nadzieję, że podobnych problemów nie będzie na Innych Brzmieniach, ponieważ ze względu na zamknięte błonia zamkowe, to wydarzenie jest zmuszone do tymczasowej przeprowadzki do dużo dalszego dla mnie Parku Ludowego.
Piszę „niemal każdy koncert”, ponieważ pierwszy występ w sobotę rozpoczął się wyjątkowo punktualnie, w związku z okolicznościami jego organizacji. Wydarzenie było bowiem transmitowane na żywo przez Program Drugi Polskiego Radia, zsynchronizowane z przekazem radiowym (osoby przybywające na salę mogły usłyszeć przez głośniki nadawane przed transmisją słuchowisko) - było też bezpośrednio powiązane z tegorocznym jubileuszem stulecia instytucji, jaką jest Polskie Radio.
Muzyka Wcias, przyznaję bez wahania, była po prostu nie skierowana do mnie, był to bowiem występ w największym stopniu inspirowany muzyką tradycyjną, ludową, której po prostu nie lubię w polskim wydaniu, niemal zawsze. Powiem więcej - gdyby nie ten koncert prawdopodobnie sobota byłaby dla mnie niepodważalnie najlepszym dniem, pomiędzy pierwszym a trzecim performancem tego dnia. Nie odmówię muzykom talentu, ale nie czułem się jednak grupą docelową (szczególnie, gdy pojawił się śpiew, bo same instrumenty dęte brzmiały całkiem harmonijnie) . Bracia Karol i Filip Majerowski obracali się pośród różnych gatunków, zanim zainteresowali się lokalną tradycją ich regionu, Wielkopolski. Na festiwalu wykonali muzykę ze swojego tegorocznego albumu Wiwaty, wydanego przez Rozdroża.
NIEDZIELA
Wspominałem wcześniej, że niedziela była tradycyjnym bezpłatnym dniem festiwalu, w którym koncerty odbywają się w moim ulubionym lubelskim parku - malowniczym Ogrodzie Saskim, w muszli koncertowej noszącej od kilku lat imię Romualda Lipki. W zeszłym roku występowali tutaj Senyawa i Felicia Atkinson, i występy wieczorne na pewno przypomniały mi ten drugi koncert.
Elori Saxl pojawiła się na Mavoy Music stosunkowo niedawno, dzięki nagraniom z saksofonistą Henrym Solomonem. Saxl i Solomon mają też wspólną trasę koncertową po Ameryce, ale na lubelskiej scenie artystka pojawiła się samodzielnie. Jak wspominałem już wcześniej, ten koncert bardzo przypomniał mi zeszłoroczny występ Felicii Atkinson, połączenie ambientowego dronu, elektroniki i nagrań terenowych (z powracającym motywem wody). Dyskografia Elori nie jest obszerna, podstawą występu był album The Blue Of Distance z 2021 r, pojawiły się także nagrania premierowe.
Podsumowanie - Lista życzeń
Na wypadek, gdyby kuratorzy festiwalu byli otwarci na życzenia, przypominam naszą zeszłoroczną listę i dodaję kilka nowych nazwisk:
Nabihah Iqbal
Hinako Omori
Arushi Jain
William Basinski
Eiko Ishibashi
Ganavya
Warrington-Runcorn New Town Development Plan
Rafael Anton Irisarri
-------------------------
Penelope Trappes (wielka szkoda, że nie pojawiła się na festiwalu w tym roku - zgodnie z tradycją, artyści często pojawiają się na lubelskiej scenie przy premierze swoich najnowszych wydawnictw i Penelope wydała w tygodniu festiwalu znakomity rework album)
Alabaster DePlume (avant-jazzowy artysta z palestyńskimi korzeniami, z którym mam regularny kontakt na Bluesky i Upscrolled, często pojawia się w Polsce i bardzo podoba mi się jego nowa EP)
Julianna Barwick & Mary Lattimore (proponowałem wcześniej solowy występ Mary, ale Tragic Magic jest jedną z moich ulubionych płyt roku bieżącego)
Bill Orcutt & Mabe Fratti (wspomniani przeze mnie wcześniej, Mabe gościła już nawet solowo w Lublinie, gdy widziałem ją na Avant Art)
Ana Roxanne (po kilku latach przerwy powróciła ze świetnym nowym albumem i wydaje się naturalną propozycją na wieczór w Ogrodzie Saskim)
Avalon Emerson & The Charms (Lublin zasługuje na pierwszy polski występ jej nowego projektu)
Shabaka Hutchings (w sumie najbardziej życzeniowa propozycja… ale dlaczego nie?)
Here’s a quick post about another important festival live stream of the year. While this year we are not getting one for Glastonbury (since it has a year off), I’m looking forward to other broadcasts. The one for Primavera Sound is provided by Amazon, I’m naturally not a fan of the corporation. But I must admit you can watch an eclectic selection of acts in three days of the festival
„The livestream is scheduled to begin on Thursday, 4 June at 7:00 PM and will be free to watch on Amazon Music, Prime Video and Twitch across the festival's three days of live music programming.”, the festival shares.
I must confess that I’m really disappointed that Massive Attack, My Bloody Valentine, Slowdive and Blood Orange won’t be live streamed – although it was probably expected with the former two. Acts like Yard Act and Dijon won’t be included as well.
The list below is focused on the acts that are regularly covered by Mavoy Music, but I should add that the live stream will also include Baxter Dury, Geese, Addison Rae, Doja Cat, Jade, Marina and Mac DeMarco.
On Saturday, I’m participating in „Night Of The Culture” event in my city, but I should be back for The xx and Gorillaz at least, and I’m hoping that someone will record the other performances.
I have something else in mind for everyone missing Glastonbury live stream and I am hoping to reveal details for this project soon.
All times in CET (both local and my own time zone)
Update: My apologies, the broadcast isn't live, I had to re-do the post. The list doesn't specify a channel, so there can be two performances at the same time
A link to the stream: https://music.amazon.co.uk/live/events/LQWFNDIAM5/
4 JUNE (Thursday)
19:35 Ravyn Lenae
20:10 Men I Trust
20:55 Alex G
22:05 Oklou
22:10 Wet Leg
00:10 Father John Misty
5 JUNE (Friday)
19:45 – 20:45 Ethel Cain
22:15 – 00:45 The Cure
6 JUNE (Saturday)
21:00 Little Simz
23:00 Sudan Archives
23:45 – 01:00The xx
01:20– 02:50 Gorillaz
Pierwszy nowy singiel angielskiego zespołu Tokyo Tea Room w 2026 r. Wydane dzisiaj Eyes Off You nie promuje większego wydawnictwa.
https://www.facebook.com/tokyotearoom
https://twitter.com/tokyotearoom
https://www.instagram.com/tokyotearoom/
Londyńska wokalistka R&B/soul Marie Dahlstrøm jest moją koleżanką na Twitterze. Artystka przygotowuje się obecnie do wydania nowego albumu, pierwszego od czasu A Good Life z 2024 r. Nowym singlem z nieogłoszonego krążka jest 1 Journey Away.
https://www.facebook.com/mariedmusic
https://twitter.com/MarieDmusic
https://www.instagram.com/marie.dahlstrom
Wspominałem już na blogu o nowym projekcie współtworzonym przez Helado Negro i Reynę Tropical. Dzisiaj ukazał się drugi singiel z płyty Helado Tropical, zaplanowanej na 17 lipca.
https://www.instagram.com/heladotropicalmusic/
Kolejne nagranie wrzucone przeze mnie głównie ze względu na wokalistkę. Lady Blackbird wykonuje nowy singiel Everyone, enigmatycznego producenta, który nie udostępnia wielu informacji na swój temat.
https://www.instagram.com/every_one_music/
Lynda Dawn powraca na Mavoy Music dzięki gościnnemu udziałowi w Anyone, nowym singlu Patchwork Inc. Projekt stworzony przez autora piosenek i kompozytora z Chicago, Bena Rheina, wyda swój debiutancki album More Patchwork 31 lipca. Wśród artystów na nim goszczącym znajdują się także Michi i Sparklmami.
https://www.instagram.com/patchwork_inc_/
Kelela podzieliła się dzisiaj nowymi datami koncertowymi, w których niestety zabrakło Polski, ale możemy przynajmniej posłuchać nowego singla. Point blank znajdzie się na albumie new avatar, zaplanowanym na 10 lipca.
https://www.facebook.com/kelelamusic/
https://www.instagram.com/kelela/